Ayleen:
Nie miałam pojęcia ile czasu minęło odkąd położyłam się z koszulką Milesa na łóżku, ale czułam, że powoli odpływam. Byłam zmęczona, a póki moje myśli były zajęte stwarzaniem różnych możliwości, które mogły wydarzyć się przez ostatnie cztery lata uznałam, że to dobry moment na to aby zasnąć. Z tego błogiego staniu wyrwał mnie jednak znajomy, przyjemny głos więc otwierając oczy i widząc pół nagiego Milesa, od razu uśmiechnęłam się i podniosłam na łokciach, wpatrując się w jego idealnie wyrzeźbione ciało.
— Lubię Cię zaskakiwać, nie mając na sobie ubrań. — uśmiechnęłam się i podnosząc się na kolana, wsunęłam koszulkę na swoje jeszcze wilgotne ciało.
Jego propozycja zdecydowanie bardzo mi się spodobała, wyciągając w jego stronę dłoń i przyciągając go do siebie, byłam twarzą na wysokości jego ramienia. Układając dłonie na jego ramionach, sunęłam bardzo powoli i ostrożnie opuszkami po jego obojczykach, w górę, aż do żuchwy. Zatrzymując dłonie na karku, wsunęłam palce w jego ciemne, miękkie włosy, przyciągając jego twarz bliżej swojej.
— Nikt jeszcze nigdy nie uspokoił mnie tak szybko, jak Ty to dziś zrobiłeś... — wyszeptałam wprost do jego ucha, dotykając bardzo delikatnie wargami jego płatek.
Odsuwając się od niego, zsunęłam się na stopy i podchodząc do Ipoda, który podłączony był do wierzy, wybrałam jedną z piosenek, która od zawsze przypominała mi o nim. Wiedziałam, że muzyka nie może być za głośna aby nie obudziła Cami więc wyciszając ją trochę, odwróciłam się do niego przodem.
— Wciąż wisisz mi zaległy taniec, pamiętasz? — mruknęłam, kołysząc biodrami w rytm muzyki.
Wyciągając w jego stronę dłonie, przyciągnęłam go do siebie i od razu odwracając się do niego plecami, zaczęłam nieco szybciej kołysać się na boki. Uwielbiałam ten kawałek, zawsze sprawiał, że poprawiał mi się humor i czułam się dużo lepiej, zastanawiałam się tylko dlaczego znalazł się na playliście tutaj. Odwracając się do niego przodem, przesunęłam palcami po jego nagim torsie i opierając w tym samym miejscu policzek, wsłuchałam się w bicie jego serca, które biło szybciej niż powinno.
Miles:
Kiedy tylko usłyszałem jej odpowiedź, nie mogłem powstrzymać się od cwanego uśmiechu, który zaraz znalazł się na moich wargach. Skrzyżowałem ręce na klatce piersiwej i w zamyśleniu przyglądałem się jej, kiedy ubierała na siebie moją koszulkę. Widok bardzo mi się spodobał i kiedy tak sunęła palcami po moim ciele, sam przesunąłem dłonie wzdłuż jej talii, nachyliłem się i cmoknąłem jej skroń.
— To dobrze. Bo wiesz, od teraz już zawsze mogę Cię uspokajać. — odszepnąłem jej z lekkim uśmiechem.
Obserwowałem przez moment, jak wstaje z łóżka, a potem włącza muzykę, na szczęście Ayleen pamiętała o siostrze, która spała na drugim końcu korytarza, bo na najbliższy czas miałem dość użerania się z Cami.
Od razu złapałem jej dłonie, które wyciągnęła w moją stronę, a potem, gdy odwróciła się do mnie plecami, najpierw złapałem obie jej dłonie, a potem oplotłem ręce wokół jej talii.
— O nie! Jak najszybciej muszę go nadrobić. — mruknąłem do jej ucha, którego płatek zadziornie skubnąłem zębami. Oczywiście w miarę ostrożnie, w końcu ostatnie czego chciałem, to sprawić jej ból.
Kołysałem się razem z nią w rytm muzyki, a gdy przytuliła policzek do mojej klatki piersiowej, wsunąłem dłoń w jej włosy, a kciukiem trąciłem policzek. Nie chciałem jednak, żeby myślała w tej chwili za dużo, więc ująłem jej dłoń, okręciłem ją wokół własnej osi raz, a potem drugi i na końcu mocno pociągnąłem w moją stronę tak, że od razu wpadła w moje ramiona.
— Cieszę się, że udało mi się spełnić Twoje marzenie. — mruknąłem, nawiązując do swojej koszulki. — Bo mi bardzo podoba się to, co widzę, a nawet śmiem twierdzić, że moje koszulki leżą na Tobie dużo lepiej niż na mnie.
Powoli zsunąłem dłonie na jej biodra, a potem wolnym krokiem ruszyłem w stronę najbliższej ściany, oczywiście starając się nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Nadal lekko bujałem jej ciałem, a nawet zdążyłem okręcić nas dookoła i wtedy nachyliłem się nieco bliżej jej twarzy.
— A co do tych marzeń... - mruknąłem pod nosem i wolno zmniejszałem odległość, jaka dzieliła mnie od jej ust. I odległość do ściany, którą jej plecy właśnie dotknęły. — Pamiętasz, o co jeszcze mnie dzisiaj poprosiłaś? — szepnąłem, na chwilę zastygając w bezruchu, ze wzrokiem błądzącym od jej oczu do warg. A chwilę potem, zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, złączyłem nasze usta w mocnym pocałunku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz