piątek, 21 czerwca 2019

Rozdział siedemnasty.

Ayleen:


Czując jak moje ciało wiruje pod wpływem jego obrotów, uśmiechnęłam się szeroko i odchyliłam głowę w tył zaraz później wyginając plecy w łuk. Prostując się oddychałam głośniej niż zazwyczaj, wpatrując się w jego roziskrzone tęczówki. Unosiłam kąciki ust ku górze i zrobiłam krok w tył, okręcając się bardo powoli wokół własnej osi, aby mógł mi się lepiej przyjrzeć. 
– Jest całkiem wygodna. I pachnie zdecydowanie ładniej niż myślałam, że będzie pachnieć. 
 mruknęłam, wysuwając w jego kierunku czubek języka. 
Ocierałam się o jego ciepłe ciało i wcale nie przeszkadzało mi to, że nie miałam nic pod koszulką. Zaplotłam dłonie na jego karku, pozwalając sobą prowadzić i kiedy moje plecy poczuły ścianę, spojrzałam na niego zaskoczona, jednak uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Wpatrywałam się w jego ciemne oczy, czując jak nasze serca zaczynają bić coraz szybciej. Jego słowa zupełnie mnie zaskoczyły. Nie spodziewałam się w końcu tego, że po tak szalonym dniu zdecyduje się na tak odważny krok w moją stronę. Nim jednak zdążyłam zareagować w jakikolwiek sposób, czułam na swoich ustach jego miękkie, rozpalone wargi. Kolana ugięły się pode mną szybciej niż się spodziewałam więc opierając swój ciężar na ścianie, wsunęłam dłonie w jego włosy, przyciągając go bliżej siebie. Ku mojemu zaskoczeniu jego pocałunek nie był łapczywy, ani zachłanny, więc nie całował mnie tylko dlatego, że chciał zapomnieć o tym co dziś się wydarzyło. Odwzajemniając bardzo ostrożnie jego pocałunki, odbijając się od ściany, postąpiłam krok w przód, kierując nas w stronę łóżka. Wiedziałam, że nie będę w stanie dłużej utrzymać się na drżących nogach więc popychając go ostrożnie na łóżko, wpatrywałam się chwilę w jego idealne ciało, moje wargi jednak szybko dały mi do zrozumienia, jak bardzo spragnione są ust Milesa. Znajdując się nad nim, siedziałam na jego brzuchu okrakiem, opierając się dłońmi po obu stronach jego głowy, byłam pewna, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi i zacznie tańczyć ze szczęścia, więc biorąc głęboki oddech, przesunęłam czubkiem nosa po jego nosie, uśmiechając się czule. 

 Mogłabym każdego dnia znosić moją siostrę, jeśli taka miałaby być tego rekompensata.  wyszeptałam i muskając czule jego wargi, dotknęłam ostrożnie jego policzka. 
Ten pocałunek znaczył dla mnie więcej niż cokolwiek innego w moim życiu, chciałam aby poczuł to co ja czułam do niego przez ostatnie osiem lat i nie miało to nic wspólnego z nienawiścią i żalem. Odrywając powoli swoje usta od jego, zaczerpnęłam sporo powietrza do płuc i opierając nasze czoła o siebie, poczułam jak do moich oczu napływają łzy. 

 Czekałam na ten moment zdecydowanie za długo... – wyszeptałam, uśmiechając się szeroko.




Miles:

Kiedy swoje dłonie zaplotła na moim karku, a potem wsunęła w moje włosy, mocniej owinąłem ręce wokół jej talii, jakbym chciał zatrzymać ją w takiej chwili jak najdłużej.
Całowałem ją delikatnie, a szczególnie na samym początku, bo wtedy jeszcze nie wiedziałem, czy przypadkiem nie będzie chciała mnie odsunąć. W końcu sama poprosiła mnie dziś o to, ale od tego czasu wiele zdążyło się zmienić, poza tym ostatnie czego chciałem to to, aby pomyślała, że próbuję sobie w ten sposób wyrzucić z pamięci jej siostrę. I nie czułem się zbyt dobrze z myślą, że pewnie gdyby nie to wszystko to zamiast Ayleen całowałbym Cami, bo ten fakt nie stawiał mnie w zbyt dobrym świetle. Nie chciałem po prostu, aby Ayl pomyślała, że nadal lubię sobie tak skakać z kwiatka na kwiatek, jak to miałem w zwyczaju kilka lat temu.
Kiedy postąpiła krok w przód, od razu podłapałem i w przeciągu kilku kroków znalazłem się już na miękkiej pościeli. Ayleen jednak nie dołączyła do mnie od razu, dlatego podniosłem się na łokciach i przechyliłem głowę wpatrując się w nią uważnie, ale mój ruch jakby wrócił ją do rzeczywistości i już po chwili usadowiła się na moim brzuchu. Przełknąłem ślinę, bo trochę działał na mnie fakt, że przecież pod koszulką, którą miała na sobie nie znajdywało się kompletnie nic.
Ułożyłem głowę z powrotem na pościeli, a kiedy jej nos trącił mój, nie mogłem powstrzymać wesołego uśmiechu.
 Hej, nie chcę, żebyś myślała o tym w ten sposób – zmarszczyłem lekko brwi, ale postanowiłem nie ciągnąć tego tematu.
Z powrotem złączyła nasze usta, a ja ułożyłem dłonie na jej udach. Przesunąłem je w górę, wędrując nimi wzdłuż jej ciała, a gdy oparła czoło o moje, otworzyłem oczy i napotkałem jej spojrzenie. Na buzi widziałem uśmiech, jednak łzy w oczach nieco zbiły mnie z tropu. Złapałem ją mocniej w talii, a następnie przeturlałem się tak, żeby teraz to ona znajdowała się pod moim ciałem. Jeden z policzków przetarłem kciukiem, drugi ucałowałem, a potem nawet cmoknąłem przymkniętą powiekę i oparłem ręce po obu stronach jej głowy.

 Niech mi chociaż jedna łza popłynie, to będzie kara, jasne głuptasie?
Zmarszczyłem brwi, odgarnąłem włosy z jej twarzy, a potem, nie chcąc jej więcej przygniatać do łóżka, po prost walnąłem się tuż obok i uniosłem głowę na łokciu, co pozwalało mi na lepszy widok. Wolną dłonią musnąłem jej podbródek, a mój wzrok ciągle kręcił się gdzieś w okolicy jej ust, których wciąż miałem nie dość.
 – Co z Twoją walizką? Chyba trzeba będzie zadzwonić, żeby ją nam odesłali. Bo ja tak szybko nie dam Ci uciec do Londynu, żebyś potem znów zniknęła mi na kolejne cztery lata. Drugiej siostry już nie masz, więc ciężko będzie mi Cię sprowadzić z powrotem – mruknąłem żartobliwie, co nie zmieniało faktu, że wcale nie zamierzałem się jej pozbywać, tym razem moim celem było to, żeby została tutaj jak najdłużej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz