Ayleen:
Roześmiałam się cicho, kiedy przewrócił mnie na plecy. Układając dłonie na jego torsie, uśmiechałam się szeroko i wpatrując się w jego twarz, pokiwałam od razu ochoczo głową.
– To ze szczęścia... Ale jaka kara mnie czeka? – zapytałam, łapiąc między zęby dolną wargę.
Zaraz jednak odetchnęłam głęboko, kiedy zsunął się ze mnie i wpatrując się przez moment w sufit, starałam się opanować i zapamiętać tę chwilę do końca życia. Odwracając się do niego bokiem, położyłam się na ręce i przesuwając kciukiem po jego dolnej wardze, podniosłam głowę i cmokając go w usta, odsunęłam się, marszcząc brwi jakby chcąc się upewnić, czy nadal tutaj jest. Unosząc kąciki ust do góry, ponownie położyłam się na ręce.
– Jutro zawiadomię kogoś w pracy, aby przysłał mi walizkę kurierem i dosłał jeszcze kilka rzeczy. – odpowiedziałam, podnosząc na niego spojrzenie. – Ale nie będę mogła zostać na długo. W końcu będę musiała wrócić... Jestem pewna, że w pracy już sobie beze mnie nie radzą.
Zaśmiałam się i przekręcając się na plecy, przymknęłam na moment powieki. Kochałam swoją pracę. Kochałam ciągły brak czasu, gonitwę myśli i to jaki szacunek tam panował. Przez moment zaczęłam zastanawiać się co właściwie teraz będzie, bo ja nie wyobrażałam sobie tego aby zostać w Stanach, a już z pewnością nie w tym mieście. Podniosłam się i siadając na nogach, wbiłam w niego swoje zaniepokojone spojrzenie. Zaciskając wargi, przesunęłam palcami po wilgotnych włosach i odrzucając je na plecy, opuściłam spojrzenie na dłonie.
– Ale może Ty przyjedziesz do mnie na jakiś czas? Jestem pewna, że oderwanie się od tego wszystkiego dobrze Ci zrobi. – podniosłam na niego spojrzenie i wyciągnęłam dłoń, by przesunąć nią po jego włosach.
Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że my właściwie nic o sobie nie wiemy. Przygryzając policzek od środka, położyłam się znów na plecach i zginając nogi w kolanach, wpatrywałam się w sufit. Odnalazłam szybko jego dłoń i zaciskając na jego palcach swoje, odetchnęłam spokojnie.
– Opowiedz mi o sobie wszystko. W końcu ostatnie cztery lata musiały zmienić coś jeszcze poza wyglądem, który zwala mnie z nóg.
Uśmiechnęłam się szeroko i wsuwając się pod jego ramię, ułożyłam głowę na jego torsie. Sunąc palcami po jego brzuchu i klatce piersiowej, obserwowałam jak spokojnie oddycha i mimo mnóstwa pytań bez odpowiedzi, które siedziały mi w głowie jego spokój wpływał na mnie kojąco. Uświadamiając sobie, że przecież nie odpowiedziałam nic ja jego obawy, podniosłam głowę i zmuszając go aby spojrzał mi w oczy, przesunęłam kciukiem po jego policzku.
– Obiecuję, że wymyślę coś, aby nie musieć znikać. – wyszeptałam, całując czule wargi Milesa
Miles:
– Hmm - potarłem swój podbródek i marszcząc brwi udawałem przez moment, że głęboko nad czymś rozważam. – Za karę nie dostaniesz śniadania jutro rano. I co teraz?
Posłałem jej triumfalny uśmiech, ciesząc się niezmiernie z tej super kary, którą właśnie wymyśliłem.
Podtrzymując głowę na łokciu patrzyłem prosto w jej stronę, a gdy cmoknęła moje usta na moment złapałem w zęby jej dolną wargę, nie chcąc, żeby odsuwała się tak szybko. Westchnąłem pod nosem.
– Na pewno już za Tobą tęsknią, taka jesteś niezastąpiona – mruknąłem z lekkim uśmiechem. W końcu i ja pomimo tego wszystkiego tęskniłem za nią czasami, więc i następną decyzję podjąłem bez problemu. – Zrób tak. I zostań ile będziesz mogła, a potem ja odwiedzę Cię kiedy tylko będziesz chciała. W porządku, maluchu?
W jej spojrzeniu dostrzegłem cień zaniepokojenia, a potem ten ruch, kiedy przesuwała palcami po włosach, co już wcześniej odebrałem za niespokojny tik. Wyciągnąłem rękę, oplotłem jej talię i z powrotem pociągnąłem ją na łóżko. Myślała zbyt intensywnie.
Kiedy poprosiła, żebym opowiedział coś o sobie, uśmiechnąłem się pod nosem i ułożyłem na plecach, a jedną z rąk wsunąłem sobie pod głowę.
– No właśnie. Ja na pewno nie zmieniłem się aż tak bardzo jak Ty – mruknąłem, no bo jej wygląd totalnie mnie powalał i mijając ją gdzieś na ulicy, na pewno nigdy nie pomyślałbym, że to jest właśnie Ayleen.
– Całe cztery lata spędziłem z Cami i w biurze mojego ojca. No i robiłem te wszystkie głupie rzeczy z Benem. A czasem nawet przeszłaś mi przez myśl - mruknąłem tak dla ciekawostki posyłając jej cwany uśmiech.
Kiedy tylko ułożyła głowę na moim ramieniu, od razu przyciągnąłem ją bliżej siebie układając dłoń na jej talii. Drugą ułożyłem na swoim brzuchu, a potem wyciągnąłem jeden palec i musnąłem nim jej łapkę, która znajdowała się niedaleko.
– Lepiej opowiedz mi co Ty robiłaś przez te wszystkie lata. I jak odnalazłaś się w Londynie sama jak palec. Chyba, że o czymś nie wiem.
Odwróciłem głowę tak, żeby móc schować nos w jej gęstych włosach i stłumiłem w nie ziewnięcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz