piątek, 21 czerwca 2019

Rozdział dwudziesty drugi.

Ayleen:

Nie miałam siły nawet zareagować na to co wydarzyło się później, starałam się po prostu nie upaść na ziemię i trzymać na nogach. Musiałam przyznać, że tatusiek nabrał nieco siły od ostatniego czasu, kiedy odważył się podnieść na mnie rękę. Zastanawiałam się tylko, kto stał się jego workiem treningowym, bo z pewnością nie była to Cami.
– Miles, nie.. Przestań. 
 mruknęłam kiedy na kilka sekund zapanował między nimi spokój, ale chłopak prawdopodobnie i tak tego nie usłyszał.
Kiedy drzwi się otwarły, zastygłam i zaciskając palce na barierce, wpatrywałam się w zrozpaczoną twarz mojej siostry. Jej słowa sprawiły, że przez moje ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz więc zaciskając usta w wąską linijkę, postąpiłam krok w jej stronę.
Nim zdążyłam jednak cokolwiek powiedzieć, odezwał się tata Milesa, więc odwracając głowę w jego stronę, uniosłam nieznacznie kącik ust ku górze i stając obok Milesa, złapałam odruchowo jego dłoń, zaciskając na niej swoje palce. Kiedy wreszcie opuścili dom, odetchnęłam z ulgą i wpatrując się w plecy chłopaka, schowałam twarz w dłoniach. 

 To nie Ty powinieneś przepraszać.  wyszeptałam i opierając głowę na jego ramieniu, podciągnęłam pod siebie kolana, kiedy już siedzieliśmy na ziemi.  To ja powinnam przeprosić. Nie pisałeś się na to wszystko, kiedy poprosiłeś, żebym została. Przepraszam, że wciągnąłeś się w tą rodzinę... Zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mnie znać i karzesz mi się wynosić. Zrozumiem wszystko Miles.
Mój głos drżał i nawet nie zorientowałam się kiedy po moich policzkach zaczęły płynąć gorące łzy. Moje ciało drżało od emocji i adrenaliny, które buzowały w moim ciele. Zaciskając prawą dłoń w pięść, syknęłam cicho, ponieważ nadal mocno bolała od uderzenia, które wymierzyłam w swojego ojca i dopiero wtedy wpadłam w panikę. Odsuwając się od niego, podniosłam się na nogi i wsuwając palce we włosy, spojrzałam na niego. 

 Jedyne co robię to pakuję Cię w kłopoty. Musisz trzymać się ode mnie z daleka, Miles. Bo on Ci tego nie daruje. On wróci. A to co widziałeś... To nawet nie jest połowa jego możliwości. Nie wybaczę sobie, jeśli coś Ci się stanie, rozumiesz? Muszę... Nie mogę zostać, Miles. Nie mogę narażać Cię na jeszcze większe problemy i kłopoty.
Mówiąc to, ruszyłam w kierunku pokoju gościnnego i zabierając torbę, wróciłam na poprzednie miejsce, w ogóle go nie słuchając. Kiedy jednak dotknął mojego ramienia, poczułam jak zupełnie rozpadam się w środku i szlochając, schowałam twarz w dłonie i opadając na kolana, rozpłakałam się. 

 Czym sobie zasłużyłam na to wszystko?  wyszeptałam przez szloch.




Miles:

Pokręciłem głową, bo jej myśli szły zdecydowanie nie tym tropem, którym iść powinny. Ona miała już swoje życie w Londynie, a to ja namówiłem 
ją, żeby została w Stanach na jakiś czas. 
 Ayleen, posłuchaj... Decyzje o wyciągnięciu się w tą rodzinę podjąłem cztery lata temu, kiedy zacząłem spotykać się z Twoją siostrą. A rok temu, kiedy jej się oświadczałem, potwierdziłem swój wybór  wytłumaczyłem od razu aby wybić jej z głowy pomysł, że całe te zamieszanie spowodowane jest jej winą. 
Podniosłem się z miejsca, kiedy tylko zniknęła w pokoju, a gdy z powrotem wróciła na korytarz z torbą w dłoni, złapałem jej nadgarstek i zastawiłem jej drogę, przez co na mnie wpadła. Przesunąłem kciuk po jej policzku, a później ująłem w dłonie jej buzię. 
 Nigdzie nie puszczę Cię samej, słyszysz?  mruknąłem stanowczo
Nie zamierzałem zmienić swojego postanowienia. Jej ojciec okazał się nieobliczalny i myśl, że musiałaby zmierzyć się z nim sam na sam nie dawała mi spokoju.
Zsunąłem z jej ramienia torbę i zostawiłem ją w korytarzu, a później podniosłem ją lekko aby mogła opleść nogi wokół mojej talii i ruszyłem na dół do kuchni. Usadziłem ją na blacie, a potem znów sięgnąłem do zamrażarki. Zapowiadało się na to samo, co kilka godzin wcześniej. Znów znalazłem się bliżej, stanąłem wygodnie między jej udami. Mój wzrok powędrował najpierw do jej zaczerwienionej piąstki i ująłem ją, a ustami cmoknąłem jej kostki. Potem przyłożyłem lód do jej policzka i stałem tak przez dłuższy czas. 

 Ayleen?  mruknąłem, a kiedy podnosiła na mnie wzrok westchnąłem.  Musimy porozmawiać z Tomem. Pojedźmy do niego jak wstaniemy, co?
Musnąłem nosem jej policzek, potem traciłem go ustami i po dłuższym czasie zabrałem lód z jej policzka. Oparłem dłonie po obu stronach jej ciała, aby nie ruszyła się z miejsca i oparłem czoło o jej. 

 Chcę, żebyś wiedziała, że tego nie odpuszczę  mruknąłem pod nosem.
Wsunąłem dłonie pod jej uda, żeby ją podnieść, ale zanim to zrobiłem zapytałem jeszcze.
 Idziemy spać? Czy chcesz się czegoś napić?