piątek, 21 czerwca 2019

Rozdział dziewiąty.

Ayleen:

Jego słowa dźwięczały mi w głowie, powodując, że moje serce zaczęło bić szybciej. Wpatrywałam się w jego twarz, jakby zupełnie nie rozumiejąc tego co do mnie mówi. Jak to nie żeni się z Cami? To znaczy, że powiedziała mu o wszystkim? Wzięłam głęboki oddech i przesunęłam palcami po włosach, odrzucając je na plecy i gryząc policzek od środka, omiotłam go spojrzeniem kiedy przybliżył się do mnie. 

— Miles.. Ja..  mruknęłam, ale kiedy nie dał mi dojść do słowa, zacisnęłam wargi w linijkę.
Zerkając w stronę osoby, która sprawdzała bilety, wróciłam do niego spojrzeniem i skinęłam powoli głową. Kiedy trzymał dłonie na moich policzkach, zrobiłam krok w jego stronę i oplotłam dłonie na jego karku. 

 Zostanę. — wyszeptałam, unosząc kąciki ust w górę.
Odsuwając się od niego złapałam głośno oddech i unosząc brew ku górze, zaśmiałam się widząc jego zszokowaną minę. Wsuwając się pod jego ramię, pociągnęłam go za sobą, w stronę wyjścia, zupełnie nie przejmując się torbą, która zostanie wysłana do Londynu. Pociągając go mocniej, wypadliśmy na zewnątrz i zaciągając się przyjemnie chłodnym nowojorskim powietrzem, odchyliłam głowę w tył przymykajac oczy na kilka sekund.
 Co ja właściwie robię... Miles to nie jest...  odwracając się w jego stronę, wbiłam spojrzenie w jego twarz i nim zdążyłam ponownie wbiec do środka, znalazłam się w jego ramionach.
Wtulałam się w jego szeroki tors, słuchając jak szybko bije jego serce. Oszalałam. Jak nic, zwariowałam, postradałam zmysły. Ale wcale nie to mnie martwiło. Odchyliłam głowę w tył i wpatrując się w jego tęczówki, w których pierwszy raz tego dnia dostrzegłam iskierki, powoli dotknęłam policzka mężczyzny. 

 Jesteś tego pewien?  wyszeptałam, sunąc palcami po jego żuchwie.
Bałam się, serce biło mi jak szalone, a w głowie szumiało mi jakbym co najmniej wypiła trzy butelki wódki dzień wcześniej. Wypuszczając głośno powietrze, pokiwałam głową jakby starając się wyrzucić wszystkie złe myśli z głowy. Mimo tego, że ostatnie cztery lata starałam się żyć w przekonaniu, że Miles już nic dla mnie nie znaczy dzisiejszy dzień uświadomił mi w jak wielkim błędzie byłam.




Miles:

Wpadłem w taki słowotok, aby tylko ją przekonać, że kiedy wyraziła swoją zgodę zupełnie nie wiedziałem, czy przypadkiem się nie przesłyszałem. Musiałem to sobie uroić, bo przecież która dziewczy... Hej! Naprawdę stąd wychodzimy!
Mocniej złapałem jej rękę, przez co poczułem się jakoś pewniej i miałem nadzieję, że i ona odbierze to w ten sposób. To był mój ostatni moment, w którym mogłem nadrobić te wszystkie szkolne lata, a później ten czas, kiedy dzielił nas ocean.
Słysząc powątpiewanie w jej głosie, po prostu zatrzymałem się na środku chodnika, a potem schowałem ją w swoich ramionach i nie miałem zamiaru wypuścić jej stąd, jeśli dalej będzie pełna obaw. 

 Ayleen... Wszystko jest w porządku  zapewniłem, ani na moment nie odrywając wzorku od tej tęczówek. Schyliłem się, żeby moje usta znajdowały się bliżej jej ucha.  Niczego nie byłem tak pewien jak tego  mruknąłem, a wargami trąciłem płatek jej ucha.  Chodźmy stąd, muszę Cię nakarmić. Co Ci ugotować?  uniosłem jedną brew z szerokim uśmiechem.
To pytanie było po części aluzją, ponieważ zamierzałem zabrać ją do siebie i tam wymyślić jakiś plan. W końcu Ayleen została bez swoich rzeczy, co mogło być trochę konfliktowe.
Złapałem jej dłoń, a potem pociągnąłem w kierunku samochodu. Kiedy już w nim siedzieliśmy, zacisnąłem ręce na kierownicy i skrzywiłem się lekko.
 Wiesz, że Twoja siostra...  zacząłem, ale poddałem się. W końcu to byłoby nie fair, gdybym to ja jej o tym powiedział.  Nieważne, sama Ci powie.
Zacisnąłem zęby i odpaliłem samochód wyjeżdżając nim na nowojorską, pełną korków ulicę. Tak na prawdę nie miałem problemu z tym, że straciłem Cami. Owszem, łączył nas jakiś sentyment i przyzwyczajenie, ale to nie była miłość. Przywykłem do niej i w tej sprawie bolał mnie jedynie fakt, że mogła mnie zdradzić, a potem mimo wszystko wziąć ze mną ślub i najprawdopodobniej wmówić mi, że dziecko, które nosi w swoim brzuchu należy do mnie. Może i nie darzyłem jej żadnym wielkim uczuciem, ale na pewno miałem do niej zaufanie i to mnie zwiodło. 

 Zapięłaś pas? - rzuciłem jakoś nagle, żeby odgonić się od tych myśli.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz