Ayleen:
– Miles! – krzyknęłam widząc jak mój ojciec odpycha go od siebie i uderza go najpierw w szczękę, a później brzuch.
Od razu znalazłam się przy nich i odciągając Davida, odepchnęłam go i kucając przy leżącym Milesie, głaskałam go po głowie.
– Tak to jest, kiedy zadziera się z silniejszymi od siebie, szczylu! – warknął i ocierając wierzchem dłoni krwawiącą wargę, wycelował swój palec w moją stronę. – Jeszcze się policzymy szmato. Zapłacisz za to, że rozwaliłaś życie swojej siostry. – uniósł kąciki ust ku górze i przesunął dłonią po szpakowatych włosach.
– Sama je sobie rozwaliła! – krzyknęłam przez łzy i podnosząc się na nogi, ruszyłam w jego kierunku. – Co ja ci takiego zrobiłam, że tak bardzo mnie nienawidzisz?
Mój głos drżał przez łzy, ale nie obchodziło mnie to. Otarłam szybko mokre policzki, wpatrując się w jego twarz. Nie miałam pojęcia dlaczego to Cami kochał bardziej, ale patrząc na nich z perspektywy czasu, widziałam duże podobieństwa u tej dwójki, byli niemalże identyczni, tak samo chorzy psychicznie.
Mój głos drżał przez łzy, ale nie obchodziło mnie to. Otarłam szybko mokre policzki, wpatrując się w jego twarz. Nie miałam pojęcia dlaczego to Cami kochał bardziej, ale patrząc na nich z perspektywy czasu, widziałam duże podobieństwa u tej dwójki, byli niemalże identyczni, tak samo chorzy psychicznie.
– A za co mam cię kochać? – zapytał, przesuwając kciukiem po swojej wardze i krzyżując ręce na torsie, zrobił krok w moją stronę. – Spójrz na siebie. Wskakujesz do łóżka mężowi swojej siostry i myślisz, że to jest naprawdę? Temu dzieciakowi jest tylko jedno w głowie.
– To nie jest mąż Cami. – powiedziałam cicho, ale całkiem poważnie. – Tylko jedno mu w głowie? To jakim cudem zgodziłeś się na to by twoja ukochana córeczka go poślubiła?
– Każdemu należy się druga szansa.
– Ja nigdy nie dostałam pierwszej! – krzyknęłam i odwracając się do niego plecami, szybko poczułam mocne szarpnięcie za ramię i jego pięść na swoim policzku.
– Nie waż się tak odzywać do swojego ojca! Rozumiesz, mała suko? – wychrypiał mi prosto do ucha.
– To akurat Cami ma po tobie, psycholu. – warknęłam i wyrwałam się z jego uścisku.
Słysząc, że robi kolejny krok, odwróciłam się do niego przodem i celując prosto pięścią w jego nos, uderzyłam go z całej siły. Patrząc jak zatoczył się i upadł na kolana, poczułam jak kręci mi się w głowie po uderzeniu, które on wykonał, łapiąc się barierki, złapałam głośno oddech.
Miles:
Tego się nie spodziewałem. Oczywiście liczyłem się z tym, że mi odda, ale nie doceniałem go. W głowie mi trochę zawirowało, ale zacisnąłem zęby i podniosłem się zaraz, ocierając swoją szczękę wierzchem dłoni. To, co się działo totalnie wyprowadziło mnie z równowagi. Jak mój ojciec śmiał wprowadzić do mojego domu tego chorego człowieka? Sapnąłem wściekle, kiedy jego ręka wylądowała na policzku Ayleen, ale on sam nie spodziewał się tego, że mu odda, dlatego już po chwili upadł na podłogę, a w jego oczach błyszczało szaleństwo. – Ayleen, proszę Cię, wróć do pokoju – rzuciłem powoli nawet na nią nie patrząc, bo mój cel skupiał się teraz tylko i wyłącznie na nim.
Ruszyłem w jego stronę, szarpnąłem go za fraki, a potem z całej siły wymierzyłem cios w jego szczękę.
Słysząc, że robi kolejny krok, odwróciłam się do niego przodem i celując prosto pięścią w jego nos, uderzyłam go z całej siły. Patrząc jak zatoczył się i upadł na kolana, poczułam jak kręci mi się w głowie po uderzeniu, które on wykonał, łapiąc się barierki, złapałam głośno oddech.
Miles:
Tego się nie spodziewałem. Oczywiście liczyłem się z tym, że mi odda, ale nie doceniałem go. W głowie mi trochę zawirowało, ale zacisnąłem zęby i podniosłem się zaraz, ocierając swoją szczękę wierzchem dłoni. To, co się działo totalnie wyprowadziło mnie z równowagi. Jak mój ojciec śmiał wprowadzić do mojego domu tego chorego człowieka? Sapnąłem wściekle, kiedy jego ręka wylądowała na policzku Ayleen, ale on sam nie spodziewał się tego, że mu odda, dlatego już po chwili upadł na podłogę, a w jego oczach błyszczało szaleństwo. – Ayleen, proszę Cię, wróć do pokoju – rzuciłem powoli nawet na nią nie patrząc, bo mój cel skupiał się teraz tylko i wyłącznie na nim.
Ruszyłem w jego stronę, szarpnąłem go za fraki, a potem z całej siły wymierzyłem cios w jego szczękę.
– Ty chory skurwielu, jak mogłeś...
– Miles, do diabła! – usłyszałem za sobą głos ojca, ale jego upomnienie nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia.
– Nie mieszaj się w to tato. Tym razem sam załatwię swoje sprawy – zawołałem.
I tak właśnie zrobiłem. Kiedyś lubiłem się bić, bo byłem w tym dobry i mogłem pokazać, gdzie jest miejsce tych wszystkich małych frajerów, którzy spróbowali stanąć na mojej drodze. David niespodziewanie podciął mi nogę, co nieco zbiło mnie z tropu, ale zaraz dopadłem do niego i zaczęliśmy się szarpać na samym końcu korytarza.
I tak właśnie zrobiłem. Kiedyś lubiłem się bić, bo byłem w tym dobry i mogłem pokazać, gdzie jest miejsce tych wszystkich małych frajerów, którzy spróbowali stanąć na mojej drodze. David niespodziewanie podciął mi nogę, co nieco zbiło mnie z tropu, ale zaraz dopadłem do niego i zaczęliśmy się szarpać na samym końcu korytarza.
– Jak śmiesz podnosić na mnie rękę, gównia...
– Tato? - razem z Davidem zastygłem w bezruchu, bo właśnie dotarł do nas głos Cami.
– Miles? – dodała niepewnie, a ja podniosłem na nią wzrok i widziałem jak rusza w naszą stronę. – Dlaczego za każdym razem, gdy się zjawiasz, psujesz mi wszystko? – rzuciła do siostry łamiącym się głosem.
Podniosłem się, a David zrobił to samo i już chwilę później Cami rzuciła się w jego ramiona. Oddychał ciężko, ale jakby jej widok nieco go uspokoił. Sytuacje wykorzystał mój ojciec, który zaraz położył dłoń na jego ramieniu. – Myślę, że na dziś wystarczy, Davidzie. Powinieneś zabrać swoją młodszą córkę do domu – padło z jego ust.
David tylko posłał mi wściekłe spojrzenie, ale nie protestował, co było pewnie zasługą jego córki. Mimo to wiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Pod naciskiem mojego ojca skierował się do wyjścia razem z zapłakaną córką uwieszoną na jego ramieniu. Spod zmarszczonych brwi spojrzałem na mojego ojca, byłem zły za to, że w ogóle go tu przyprowadził. Patrzył na mnie przestraszony, a że przecież łączyła nas naprawdę ojcowska więź, przestąpiłem z nogi na nogę wiedząc, że dzisiejszego wieczoru bardzo zmalałem w jego oczach. – Synu... – ojciec ruszył w moją stronę, a następnie uścisnął mnie krótko, co zbiło mnie z tropu. – Ja to wszystko załatwię, odkręcę...
Podniosłem się, a David zrobił to samo i już chwilę później Cami rzuciła się w jego ramiona. Oddychał ciężko, ale jakby jej widok nieco go uspokoił. Sytuacje wykorzystał mój ojciec, który zaraz położył dłoń na jego ramieniu. – Myślę, że na dziś wystarczy, Davidzie. Powinieneś zabrać swoją młodszą córkę do domu – padło z jego ust.
David tylko posłał mi wściekłe spojrzenie, ale nie protestował, co było pewnie zasługą jego córki. Mimo to wiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Pod naciskiem mojego ojca skierował się do wyjścia razem z zapłakaną córką uwieszoną na jego ramieniu. Spod zmarszczonych brwi spojrzałem na mojego ojca, byłem zły za to, że w ogóle go tu przyprowadził. Patrzył na mnie przestraszony, a że przecież łączyła nas naprawdę ojcowska więź, przestąpiłem z nogi na nogę wiedząc, że dzisiejszego wieczoru bardzo zmalałem w jego oczach. – Synu... – ojciec ruszył w moją stronę, a następnie uścisnął mnie krótko, co zbiło mnie z tropu. – Ja to wszystko załatwię, odkręcę...
– Idź już. I weź to – wskazałem ręką w kierunku walizki, którą uszykowałem wcześniej dla Cami.
Ojciec zmieszał się nieco, a później przeniósł wzrok na Ayl, która stała za moimi plecami.
Ojciec zmieszał się nieco, a później przeniósł wzrok na Ayl, która stała za moimi plecami.
– Bardzo mi przykro, Ayleen – skinął smutno głową w jej kierunku, a następnie wziął walizkę i wyszedł z mieszkania.
Podążyłem jego śladem, ale tylko po to żeby zamknąć drzwi i nie miałem zamiaru otwierać ich nikomu przez bardzo długi czas. Oparłem czoło o drewnianą powłokę oddychając ciężko, ale zaraz przypomniałem sobie, że przecież nie jestem sam i mam w tej chwili na głowie coś więcej niż własną psychikę. Otarłem usta wierzchem dłoni, a następnie odwróciłem się i ruszyłem do Ayleen. Moje ręce oplotły jej drobne ciało, a ja sam razem z nią osunąłem się po ścianie. – Nawet nie wiem – zacząłem, przełykając ślinę
Podążyłem jego śladem, ale tylko po to żeby zamknąć drzwi i nie miałem zamiaru otwierać ich nikomu przez bardzo długi czas. Oparłem czoło o drewnianą powłokę oddychając ciężko, ale zaraz przypomniałem sobie, że przecież nie jestem sam i mam w tej chwili na głowie coś więcej niż własną psychikę. Otarłem usta wierzchem dłoni, a następnie odwróciłem się i ruszyłem do Ayleen. Moje ręce oplotły jej drobne ciało, a ja sam razem z nią osunąłem się po ścianie. – Nawet nie wiem – zacząłem, przełykając ślinę
– Jak mogę Cię za to przeprosić, Ayl.
Twarz schowałem w jej włosach, czując się bezradnym niczym dziecko. Było mi głupio, że dopuściłem do tego wszystkiego, że namówiłem ją, aby przyjechała tutaj ze mną i nie chodziło mi o to, że wolałbym, gdyby jej przy mnie nie było. Ale jeśli miała płacić za to taką cenę, to cofnąłbym czas i pozwolił jej odlecieć, po prostu. Nawet gdybym żałował tego każdego następnego dnia.
Twarz schowałem w jej włosach, czując się bezradnym niczym dziecko. Było mi głupio, że dopuściłem do tego wszystkiego, że namówiłem ją, aby przyjechała tutaj ze mną i nie chodziło mi o to, że wolałbym, gdyby jej przy mnie nie było. Ale jeśli miała płacić za to taką cenę, to cofnąłbym czas i pozwolił jej odlecieć, po prostu. Nawet gdybym żałował tego każdego następnego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz