Ayleen:
Serce mi zadrżało kiedy zobaczyłam Cami w szlafroku, z gotowym makijażem i fryzurą, wyglądała pięknie, a co się stanie kiedy założy suknie. Zamykając za sobą drzwi do jej pokoju, od razu złapałam ją w objęcia. Cała złość i żal zeszły ze mnie w sekundę. Słysząc jak chwilę później drzwi do jej pokoju się otwierają, odsunęłam się od niej i wpatrując się w mężczyznę, który przekroczył próg, złapałam do płuc porządną ilość powietrza i wypuszczając je powoli, wpatrywałam się jak moja siostra opuszcza pomieszczenie. Odwracając się do niego plecami, przesunęłam dłońmi po ramionach, zaraz jednak odwróciłam się do niego przodem i przesuwając palcami po włosach, zacisnęłam wargi.
— Wydajesz się być zaskoczony. Nie spodziewałeś się mnie tutaj, Archer? — zapytałam, przechylając głowę w bok.
Obserwując go przez chwilę, uniosłam nieznacznie kącik ust ku górze i odchylając głowę w tył, oplotłam ramionami swoją talię, robiąc w jego stronę kilka kroków.
— Komuś zabrakło języka w buzi. No proszę, to chyba pierwszy raz. — mruknęłam i wyciągając dłoń w jego stronę wbiłam palec w jego klatkę piersiową, która od razu się napięła.
Chcąc coś jeszcze dodać, uniosłam spojrzenie na jego tęczówki i dopiero kiedy nasze spojrzenie spotkało się z takiej odległości, poczułam jak mój żołądek robi kilka fikołków naraz. Wypuszczając powietrze ustami, w głowie pojawiały mi się myśli, które nie powinny mieć miejsca. Nie po tym wszystkim co mi zrobił. Sunąc jednak spojrzeniem po jego twarzy, zwilżyłam wargi, kiedy mój wzrok uciekł w kierunku jego pełnych, malinowych ust.
– Miles... - wyszeptałam.
Nim jednak zdałam sobie sprawę co chcę zrobić, opuściłam pokój w takim pośpiechu, że nie zauważając kelnera z kieliszkami szampana, wytrąciłam mu tacę z ręki, sprawiając tym samym, że ich zawartość znalazła się na mojej sukience i włosach, oddychając ciężko, czułam, że zaraz zapadnę się ze wstydu pod ziemię. Zanim zareagowałam, dostrzegłam strach i przerażenie u młodego chłopaka, to pewnie jego pierwszy dzień. Odliczając do dziesięciu, uśmiechnęłam się do niego i uniosłam dłonie.
— Nic się nie stało, wyschnie. — skinęłam głową i pomagając mu pozbierać szkło na tacę, nawet nie zwróciłam uwagi, na to, że skaleczyłam się jednym z kawałków.
Podnosząc się z ziemi na nogi, skierowałam pośpiesznie swoje kroki w stronę łazienki, która znajdowała się w moim pokoju i od razu zdejmując z siebie sukienkę, wrzuciłam ją do zlewu, aby pozbyć się zapachu alkoholu. Zostając tym samym w samych koronkowych, bardzo seksownych figach z paseczkami na lędźwiach, dopiero teraz pożałowałam, że nie założyłam na siebie również stanika.
Łapiąc głośno powietrze, poczułam nieprzyjemne pieczenie i ból gdy po moich dłoniach zaczęła spływać ciepła woda.
— Szlag by to... — mruknęłam i ostrożnie wycierając dłonie weszłam w głąb łazienki, aby znaleźć apteczkę.
Chwilę później usłyszałam, jak drzwi do mojego pokoju się zamykają i nim zdążyłam złapać za klamkę w łazience, Miles stał przede mną i wpatrywał się w moje półnagie ciało, a ja nie potrafiłam się ruszyć. Serce biło mi tak szybko, że zaczęło kręcić mi się w głowie i coraz trudniej było mi złapać oddech. Ayleen, tylko się trzymaj, nie możesz zemdleć przed nim praktycznie naga.
Miles:
W tamtej chwili byłem naprawdę zaskoczony, ale to nie było spowodowane samym faktem, że się pojawiła, tylko tym, że miała tak niewiele z tej dziewczyny, którą poniżałem na każdym kroku. Z tej, którą pamiętałem i którą była lata wcześniej.
Wsunąłem dłonie do kieszeni spodni i zmarszczyłem brwi lekko zdezorientowany.
— Po prostu... Nie poznałem Cię, Ayl. — mruknąłem pod nosem.
Gdy podniosła głowę, a jej wzrok spotkał się z moim, przygryzłem lekko wnętrze swoich policzków, tak dla niepoznaki, że w ogóle ma na mnie jakiś wpływ. Jednak wtedy jej usta otworzyły się na kształt mojego imienia, a ja już pochylałem głowę i nim zdążyłem zrobić cokolwiek przede mną unosił się już tylko jej zapach. Pokręciłem głową, a potem ruszyłem na dół, skąd dobiegł mnie głos mojego świadka i jednocześnie najlepszego przyjaciela, który był też przyjacielem Cami.
Przywitałem się, pogadaliśmy chwilę i powspominaliśmy wieczór kawalerski, chwilę później oznajmił mi, że musi dogadać jakieś tam kwestie ze świadkową i już go nie było.
Wróciłem na górę z zamiarem odszukania swojej narzeczonej, chciałem zająć nią swoje myśli, ale drzwi do pokoju, w który obecnie spoczywały wszelkie moje rzeczy były otwarte. Pierwszą myślą było to, że ktoś w nich myszkuje, dlatego zajrzałem do środka, zamknąłem za sobą drzwi, aby cwaniak nie wydostał się tak szybko, a potem ruszyłem w kierunku skąd dobiegały mnie odgłosy, czyli do łazienki. Wparowałem do środka o mały włos nie wpadając na Ayleen. Ba, chciałbym nadmienić, półnagą Ayleen. Problem zrodził się niemały, ale zignorowałem go, bo niemal słyszałem jak uchodzi z niej powietrze, dlatego nim zdążyła się zachwiać po prostu złapałem jej ciało w ramiona.
— Uważaj. — wymamrotałem głosem przepełnionym skacowaną chrypką, nad którym nie miałem w tej chwili kontroli.
Nie wiem ile tak stałem, patrząc w lustro, w którym widziałem odbicie swojej twarzy, jej pleców i tej cholernie perfekcyjnej pupy. W końcu, gdy nasze oddechy jako tako się uspokoiły, zsunąłem ręce niżej, na jej talię, którą obejmowałem teraz trochę łagodniej niż chwilę wcześniej.
— Nie mogłaś ubrać gorszych majtek? — zapytałem poważnie, niemalże z wyrzutem.
Przez materiał koszuli czułem jej piersi, co już w ogóle wytrącało mnie z równowagi, dlatego na moment zacisnąłem zęby i ostrożnie odsunąłem ją od siebie, ale tylko na odległość paru milimetrów. Nadal mogłem czuć jej oddech na swojej skórze.
— Co Ty wyprawiasz Ayl?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz