piątek, 21 czerwca 2019

Rozdział drugi.

Ayleen:

Serce mi zadrżało kiedy zobaczyłam Cami w szlafroku, z gotowym makijażem i fryzurą, wyglądała pięknie, a co się stanie kiedy założy suknie. Zamykając za sobą drzwi do jej pokoju, od razu złapałam ją w objęcia. Cała złość i żal zeszły ze mnie w sekundę. Słysząc jak chwilę później drzwi do jej pokoju się otwierają, odsunęłam się od niej i wpatrując się w mężczyznę, który przekroczył próg, złapałam do płuc porządną ilość powietrza i wypuszczając je powoli, wpatrywałam się jak moja siostra opuszcza pomieszczenie. Odwracając się do niego plecami, przesunęłam dłońmi po ramionach, zaraz jednak odwróciłam się do niego przodem i przesuwając palcami po włosach, zacisnęłam wargi. 

 — Wydajesz się być zaskoczony. Nie spodziewałeś się mnie tutaj, Archer?  zapytałam, przechylając głowę w bok. 

Obserwując go przez chwilę, uniosłam nieznacznie kącik ust ku górze i odchylając głowę w tył, oplotłam ramionami swoją talię, robiąc w jego stronę kilka kroków. 

— Komuś zabrakło języka w buzi. No proszę, to chyba pierwszy raz.   mruknęłam i wyciągając dłoń w jego stronę wbiłam palec w jego klatkę piersiową, która od razu się napięła. 

Chcąc coś jeszcze dodać, uniosłam spojrzenie na jego tęczówki i dopiero kiedy nasze spojrzenie spotkało się z takiej odległości, poczułam jak mój żołądek robi kilka fikołków naraz. Wypuszczając powietrze ustami, w głowie pojawiały mi się myśli, które nie powinny mieć miejsca. Nie po tym wszystkim co mi zrobił. Sunąc jednak spojrzeniem po jego twarzy, zwilżyłam wargi, kiedy mój wzrok uciekł w kierunku jego pełnych, malinowych ust. 

– Miles... - wyszeptałam.

Nim jednak zdałam sobie sprawę co chcę zrobić, opuściłam pokój w takim pośpiechu, że nie zauważając kelnera z kieliszkami szampana, wytrąciłam mu tacę z ręki, sprawiając tym samym, że ich zawartość znalazła się na mojej sukience i włosach, oddychając ciężko, czułam, że zaraz zapadnę się ze wstydu pod ziemię. Zanim zareagowałam, dostrzegłam strach i przerażenie u młodego chłopaka, to pewnie jego pierwszy dzień. Odliczając do dziesięciu, uśmiechnęłam się do niego i uniosłam dłonie. 
 — Nic się nie stało, wyschnie.  skinęłam głową i pomagając mu pozbierać szkło na tacę, nawet nie zwróciłam uwagi, na to, że skaleczyłam się jednym z kawałków. 


Podnosząc się z ziemi na nogi, skierowałam pośpiesznie swoje kroki w stronę łazienki, która znajdowała się w moim pokoju i od razu zdejmując z siebie sukienkę, wrzuciłam ją do zlewu, aby pozbyć się zapachu alkoholu. Zostając tym samym w samych koronkowych, bardzo seksownych figach z paseczkami na lędźwiach, dopiero teraz pożałowałam, że nie założyłam na siebie również stanika. 

Łapiąc głośno powietrze, poczułam nieprzyjemne pieczenie i ból gdy po moich dłoniach zaczęła spływać ciepła woda.

 — Szlag by to... — mruknęłam i ostrożnie wycierając dłonie weszłam w głąb łazienki, aby znaleźć apteczkę. 

Chwilę później usłyszałam, jak drzwi do mojego pokoju się zamykają i nim zdążyłam złapać za klamkę w łazience, Miles stał przede mną i wpatrywał się w moje półnagie ciało, a ja nie potrafiłam się ruszyć. Serce biło mi tak szybko, że zaczęło kręcić mi się w głowie i coraz trudniej było mi złapać oddech. Ayleen, tylko się trzymaj, nie możesz zemdleć przed nim praktycznie naga. 







Miles:

W tamtej chwili byłem naprawdę zaskoczony, ale to nie było spowodowane samym faktem, że się pojawiła, tylko tym, że miała tak niewiele z tej dziewczyny, którą poniżałem na każdym kroku. Z tej, którą pamiętałem i którą była lata wcześniej.
Wsunąłem dłonie do kieszeni spodni i zmarszczyłem brwi lekko zdezorientowany.

— Po prostu... Nie poznałem Cię, Ayl.  mruknąłem pod nosem.

Gdy podniosła głowę, a jej wzrok spotkał się z moim, przygryzłem lekko wnętrze swoich policzków, tak dla niepoznaki, że w ogóle ma na mnie jakiś wpływ. Jednak wtedy jej usta otworzyły się na kształt mojego imienia, a ja już pochylałem głowę i nim zdążyłem zrobić cokolwiek przede mną unosił się już tylko jej zapach. Pokręciłem głową, a potem ruszyłem na dół, skąd dobiegł mnie głos mojego świadka i jednocześnie najlepszego przyjaciela, który był też przyjacielem Cami.

Przywitałem się, pogadaliśmy chwilę i powspominaliśmy wieczór kawalerski, chwilę później oznajmił mi, że musi dogadać jakieś tam kwestie ze świadkową i już go nie było.

Wróciłem na górę z zamiarem odszukania swojej narzeczonej, chciałem zająć nią swoje myśli, ale drzwi do pokoju, w który obecnie spoczywały wszelkie moje rzeczy były otwarte. Pierwszą myślą było to, że ktoś w nich myszkuje, dlatego zajrzałem do środka, zamknąłem za sobą drzwi, aby cwaniak nie wydostał się tak szybko, a potem ruszyłem w kierunku skąd dobiegały mnie odgłosy, czyli do łazienki. Wparowałem do środka o mały włos nie wpadając na Ayleen. Ba, chciałbym nadmienić, półnagą Ayleen. Problem zrodził się niemały, ale zignorowałem go, bo niemal słyszałem jak uchodzi z niej powietrze, dlatego nim zdążyła się zachwiać po prostu złapałem jej ciało w ramiona.
— Uważaj.  wymamrotałem głosem przepełnionym skacowaną chrypką, nad którym nie miałem w tej chwili kontroli.

Nie wiem ile tak stałem, patrząc w lustro, w którym widziałem odbicie swojej twarzy, jej pleców i tej cholernie perfekcyjnej pupy. W końcu, gdy nasze oddechy jako tako się uspokoiły, zsunąłem ręce niżej, na jej talię, którą obejmowałem teraz trochę łagodniej niż chwilę wcześniej.
 Nie mogłaś ubrać gorszych majtek?  zapytałem poważnie, niemalże z wyrzutem.

Przez materiał koszuli czułem jej piersi, co już w ogóle wytrącało mnie z równowagi, dlatego na moment zacisnąłem zęby i ostrożnie odsunąłem ją od siebie, ale tylko na odległość paru milimetrów. Nadal mogłem czuć jej oddech na swojej skórze.
 Co Ty wyprawiasz Ayl?
Zmarszczyłem brwi, nie rozumiejąc totalnie, dlaczego nagle znaleźliśmy się w takiej sytuacji.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz